Junakowe wykopalisko

         Dzięki życzliwości redakcji biuletynu PRM "Motocykl Moje Hobby" mogę przekazać informację o fenomenalnym odkryciu dokonanym w Łodzi, opisanym w MMH nr. 5/2005 przy czym redakcja zapewnia, iż bedzie pilnie śledzić dalsze losy znaleziska.
Takie zdarzenia śnią się po nocach każdemu weteraniarzowi z krwi i kości, krążą o nich legendy i anegdoty, jak ta o BMW Saharze odkopanej gdzieś w głebokim lesie razem ze szkieletem esesmana w pełnym rynsztunku... tym razem coś takiego zdarzyło się naprawdę:)
Ale oddaje głos Piotrowi "Besie" Czechowi:

         " To była stara, zdewastowana, częściowo zawalona komórka na Bałutach. Administracja zleciła jej rozebranie jednej z firm sprzątających tereny miejskie. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafiło na firmę Adama - motocyklisty i działacza, współorganizatora ostatnich dwóch edycji rajdu Hubal. Spod sterty starych szpargałów, jakichś desek, szmat, złomu, ukazał się najpierw kawałek siedzenia, potem błotnik... "Panie kierownikuuu!!! Panie kierowniku!!! Pan idzie..." - robotnicy byli wyraźnie podekscytowani - Motór jakiś..."

         Adam poczuł się jak lord Carnarvon w grobowcu Tutanhamona. - "Ostrożnie panowie!". Powoli ich oczom ukazał się bak motocykla, charakterystyczna kratka bagażnika... Junak? Siódemka... "No pięknie!"

         Po godzinie motor został odgruzowany, wyciągnięty na światło dzienne. Full oryginał, z numerem 487, nie dotykany od lat 60-tych, rewelacyjny materiał do odbudowy. Nikt się nad nim nie pastwil, nie użytkował na siłę - największe szkody wyrządził zawalony dach i wilgoć. Na szczęście, udało się odnaleźć byłego właściciela i komplet dokumentów. Nowy odgraża się, że... za rok-dwa... ten Junak znów wróci na polskie drogi.

Nasza redakcja trzyma kciuki i będzie sekundować przy jego odbudowie. "

         Mimo iż nie byłem świadkiem tych wydzarzeń, także i mnie udzielilo się ciut ciut gorączki, kiedy oglądałem zdjęcia:) Toż to coś na miarę wydłubania z lodów Północy prawie żywego jeszcze mamuta, dokonanego jakoby niegdyś przez uczonych radzieckich - Junak z początku 1958r. zachowany w takim kształcie jakby jakby po przejechaniu tych licznikowych 34 tysięcy spoczął w owej komórce na najmniej 40 lat. Nie wytropił go żaden laubzegowiec, nic nie zostało odcięte, nic nie usprawniano... Jedyne dodatki to to co widać - mieszczą się w normie "doposażenia" motocykla - rzeczy wszakże w tym przypadku jak najbardziej "z epoki" nie rażą - jak nie rażą i dziś na najbardziej czcigodnym weteranie z wyczuciem dobierane akcesoria, dodając mu tylko smaku:)


Znalezisko w całej okazałości

Resztki dawnego blasku. I ta subtelna linia szparunków...

Lampa wraz z szybkościomierzem VDO - wprost z AWO 425T, czyli...

... jeszcze jeden mocny dowód na to, że także niemieckie lampy montowano w dwu rodzajach (co najmniej:)


silnik z lewej...

...silnik z prawej

świeca, fajka, przewód - wszystko oryginał z epoki

 


A tu proszę wycieczki, widok cylindra, głowicy i gaźnika...

... oryginalnego angielskiego Amala.
 
Puszka narzędziowa i bezpiecznik.
To po lewej to improwizowane domowym sposobem gniazdo dla wózka bocznego (ciekawe jaki los go spotkał?)




Automat stopu oczywiście dodany własnym sumptem,
podobnie jak nowa tylna lampa - zapewne ok. 1962 nie chciano podbić przeglądu?:)




A to uchwyt do pompki - jeszcze jeden wariant ze stosowanych w M07.
Przez paredziesiąt lat miałem taki kawałek w warsztacie nie przypuszczając, że pochodzi z Junaka...


Autorzy zdjęć: Piotr "Besa" Czech, Adam Kustosik i Janusz Zakrzewski.
Adres redakcji: "Motocykl Moje Hobby" ul.Starogardzka 13, 93-491 Łódź    -    email: besa@tlen.pl 

Od siebie dodam jeszcze, że nr 5/2005 biuletynu w związku z 40-tą rocznicą zakończenia produkcji w większości poświecony jest Junakowi i jest to bardzo starannie opracowany materiał, co we współczesnych publikacjach zdarza się rzadko albo wcale. Warto go mieć w swojej junakowej bibliotece (nie tylko ten jeden numer ale zwlaszcza ten:).

Copyright © Jacot - junakriders.pl  Stats4U - Liczniki, statystyki na żywo i nie tylko!